Wystawy
Maj w kulturze ludowej
Cykl pracy i życia mieszkańców dawnej wsi był ściśle związany z porami roku czyli rytmicznie zachodzącymi zmianami w przyrodzie. Najważniejszy, w tym kontekście, był okres wzmożonej wegetacji roślin i szeroko pojętego wybudzania się natury z letargu zimowego.
Każdy z tych aspektów miał swoje odzwierciedlenie w obrzędowości ludowej, jak również w czynnościach służących zabezpieczeniu wspomnianej wegetacji. Wszelkie więc „uświęcenia” narzędzi rolniczych czy samych czynności, jak np. podkładanie pod pług przy pierwszej orce gałązki brzeziny zabranej z ołtarza w czasie Bożego Ciała, miały zapewnić urodzaj. W tym samym celu kropiono pługi wodą święconą, a zasiew lnu miał mieć miejsce w dniu św. Zofii (15 maja), będącej patronką lnu, choć w niektórych miejscowościach Kielecczyzny siew lnu rozpoczynano, gdy usłyszano po raz pierwszy głos ropuchy. Pod koniec kwietnia oraz w maju sadzono również ziemniaki; przestrzegano tego w okolicach Kielc, aby dorzucić do zasadzanych warzyw kilka poświęconych sztuk. Podobnie postępowano z rozsadami kapusty, z tą jednak różnicą, że zalecano aby „[…] w rolę wetknąć pokrzywę, ręce wysmarować tłuszczem spod święconej na Wielkanoc szynki […]”, zaś inni radzili, aby „[…] zbierać w maju deszczówkę, w niej przed samem sadzeniem rozsadę wymoczyć”.
Gospodarze przed podjęciem czynności sadzenia, musieli przynajmniej zorientować się w nadchodzącej pogodzie – czy nastąpią dni deszczowe, czy susza; mróz czy nieoczekiwany upał. Za najlepszy prognostyk przed majowymi pracami uważano niegdyś dzień św. Marka Ewangelisty, wypadający 25 kwietnia. Uważano w zgodzie z przysłowiem „jak deszcz w Święty Marek, to ziemia będzie jak skwarek”, że deszcz w tym dniu przyniesie następnie wielodniową suszę. To zaś dawało możliwość zaplanowania prac polowych z większą dokładnością.
Prace polowe były niezwykle istotne w maju, jednakże nie samą pracą żyli mieszkańcy dawnych wsi. Nabożeństwa majowe, pełniące rolę nie tylko religijną, ale również społeczną, były naturalnym elementem krajobrazu polskich wsi. Społeczności lokalne zbierały się wokół przystrojonych kapliczek i krzyży przydrożnych, gdzie modlono się i odmawiano Litanię do Matki Bożej. Takie wspólne peregrynacje, modlitwy i spotkania były wyrazem religijności, umacniały przynależność do grupy i więzi międzyludzkie. Dawały również poczucie bezpieczeństwa we wspólnocie.
W maju mogło także wypaść jedno z najważniejszych świąt w ciągu całego roku – tzw. Zielone Świątki, czyli Zesłanie Ducha Świętego. Uroczystość ta kończy świąteczny cykl Wielkanocy, a w tym roku wypada ona 24 maja. Najważniejszym z atrybutów Zielonych Świątek, od którego nazwę wzięło święto, są zielone gałęzie. Służyły one jako symbol wegetacji, rozkwitu, a nawet płodności. Przy ich pomocy majono (przystrajano) domy, zagrody, krzyże i kapliczki przydrożne. Wykorzystywano nie tylko same gałęzie, ale również, bardzo często, całe drzewka brzozy, modrzewia, leszczyny lub buku. Powszechne było przekonanie, że zielone gałęzie przybijane do drzwi chałup, obór lub stodół, a także rozrzucane w obejściu, chroniły przed złymi urokami, czarami i czarownicami, jak również przed wszelkimi nieszczęściami i klęskami żywiołowymi.
Przysłowia nt. miesiąca maja:
1. Chłodny maj, dobry urodzaj.
2. Gdy się w maju pszczoły roją, takie roje w wielkiej cenie stoją.
3. Grzmot w maju sprzyja urodzaju.
4. Kiedy mokry maj, będzie żyto jako gaj.
5. Na pierwszego maja szron obiecuje hojny plon.
Łukasz Wołczyk
Dział Etnografii





Zakup współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego na lata 2014 – 2020